|
|
 Przyklęk w autobusach niskopodłogowych
2007.06.24 - Przyklęk w autobusach niskopodłogowych

Zakupienie pierwszych autobusów marki Solaris oprócz niskiej podłogi zapoczątkowało wprowadzenie jeszcze jednego standardu - funkcji przyklęku autobusu. W uproszczeniu polega ona na tym, że specjalny układ ECAS sterujący ciśnieniem w zawieszeniu i odpowiadający za poziomowanie autobusu zmniejsza ciśnienie powietrza w prawej stronie zawieszenia powodując przechylenie autobusu a tym samym obniżenie wysokości progu o kilka centymetrów. W praktyce podczas postoju na dobrze wykonanej zatoce pozwala to zredukować różnicę wysokości między progiem a nawierzchnią peronu przystankowego do kilku centymetrów. To znacznie ułatwia wsiadanie do autobusu osobom starszym, na wózkach inwalidzkich lub po prostu z wózkiem dziecięcym. Teraz po kilku latach funkcjonowania autobusów niskopodłogowych w naszym mieście nie robi na nas to żadnego wrażenia. Dla nas czymś normalnym jest że autobus przechyla się na bok i gdy tak się nie stanie czasami reagujemy z oburzeniem. Ale należy zrozumieć, że przechylanie autobusu jest uwarunkowane pewnymi czynnikami.
Na samym początku pojawienia się Solarisów na gorzowskich ulicach kierowcy byli zobowiązywani do bezwzględnego każdorazowego przechylania autobusu, na każdym przystanku niezależnie od okoliczności. Jednak prowadziło to do nadmiernego zużycia tego mechanizmu. Z czasem zdano sobie sprawę, że rzeczą nieracjonalną jest stosowanie przyklęku w sytuacji gdy żaden z pasażerów nie potrzebuje tego (np. na przystanku czeka grupa młodzieży). Ustalając zasady i okoliczności korzystania z tej funkcji zdano się na intuicję i spostrzegawczość kierowców. Mówiąc w skrócie autobus należy przechylić gdy do autobusu zamierza wsiadać (lub go opuścić) osoba starsza, lub z wózkiem (dziecięcym lub inwalidzkim). Sprawa jest prosta gdy podjeżdżając na przystanek kierowca widzi osobę z wózkiem, która zmierzając w stronę autobusu lub ustawiając się przy wyjściu z autobusu sygnalizuje swój zamiar. Problem jest gdy kierowca nie zorientuje się na czas... Należy tutaj wyjaśnić kilka okoliczności. Aby przechylić autobus przede wszystkim prawidłowo musi funkcjonować układ ECAS. Sporadycznie może się zdarzyć, że układ jest nie sprawny i kierowca nie ponosi winy za nieprzechylenie autobusu. Osiągnięcie pełnego przechyłu zajmuje czasem kilka sekund - na przystankach gdzie znikoma jest ilość osób wysiadających/wsiadających w większości przypadków pasażerowie pokonują próg zanim autobus zdąży się przechylić, czasami taka sytuacja powoduje, że nie ma nawet sensu podejmować tej czynności. W sytuacji złej nawierzchni w zatoce gdy autobus w skutek nierówności jest przechylony, lub jedno z kół znajduje się w dziurze czasami nie jest możliwe aktywowanie przyklęku. No i pozostaje jeden aspekt, który rodzi najwięcej nieporozumień...
W sytuacji gdy nasz zakład zdecydował się za zakup używanych autobusów niskopodłogowych pojawiły się w obiegu pojazdy różnego typu, o różnych właściwościach technicznych. I jak Solarisa można przechylić w zasadzie w każdym momencie wsiadania/wysiadania pasażerów, tak w przypadku używek nie zawsze to jest takie proste. Część zakupionych MANów i Neoplanów można przechylić wyłącznie PRZED OTWARCIEM DRZWI. W sytuacji gdy taka potrzeba nie zostanie zauważona przed otwarciem drzwi kierowca jest w zasadzie bezradny na zmagania się pasażerów ze zbyt wysokim progiem. Są pojedyncze pojazdy, które mimo faktu niskiej podłogi nie posiadają funkcji przyklęku (np. #558). Są też pojazdy, gdzie sposób przechylania autobusu jest szczególnie nietypowy jak MAN #563. W autobusie tym przyklęku można dokonać tylko w sytuacji gdy otwarte są przednie drzwi, a następnie po przechyleniu autobusu dopiero można otworzyć drugie.
Te kilka rozwiązań technicznych w praktyce powoduje wiele sytuacji budzących emocje. Przykład? W autobusie znajduje się wózek, ale nic nie wskazuje, że osoba z wózkiem będzie opuszczać autobus. Dopiero gdy pozostali pasażerowie opuścili autobus kobieta z wózkiem ustawia się przy progu, konsekwentnie stoi przy progu kilka sekund patrząc w lusterko i zabijając kierowcę wzrokiem, po czym delikatną, subtelną sugestią wyraża swój problem Może byś go przechylił ty CHAMIE - ręce opadają... Inna sytuacja. Autobus podjeżdża na przystanek. Kierowca widząc osobę z wózkiem zmierzającą w stronę autobusu przechyla go przed otwarciem drzwi. W ciągu tych niemal 3-5 sekund gdy autobus stoi na przystanku a drzwi się nie otwierają zawiązuje się istna panika. Pasażerowie naciskają przyciski STOP, krzyczą Eeee! Drzwi! a co bardziej energiczni ciągają za drzwi chcąc im pomóc w otworzeniu. To oczywiście skrajne przypadki, ale z życia wzięte...
Wobec takiego zróżnicowania autobusów trudno jedną uniwersalną radę jak zapobiec nieporozumieniom. Chociaż wydaje mi się, że samo naświetlenie problemu nasuwa wnioski jak się zachowywać by było to czytelne dla kierowcy. Ponadto większość autobusów posiada wewnątrz specjalne przyciski, których naciśnięcie zwraca uwagę kierowcy na ewentualną konieczność przechylenia autobusu. Najczęściej są to przyciski z symbolem graficznym osoby na wózku inwalidzkim, lub symbolem wózka dziecięcego Ich wciśnięcie powoduje wyświetlenie u kierowcy informacji o potrzebie przechylenia autobusu, lub w przypadku ciężkich wózków akumulatorowych o konieczności otworzenia rampy. Ostatecznie gdy chcemy zwrócić uwagę na fakt iż będziemy wysiadać z wózkiem możemy wcisnąć po prostu przycisk STOP. Ale to chyba jest konieczne tylko dla osób, które bezwzględnie oczekują przechylenia autobusu.
Na sam koniec należy jednak cały temat zbagatelizować. Bo jednak ujmując powagi tematowi należy stwierdzić, że w szybkim tempie rośnie w naszym mieście liczba ergonomicznych zatok bardzo przyjaznych pasażerowi. Wysokość krawężnika sprawia, że wsiadanie do autobusu niskopodłogowego nie sprawia problemu i bez przechylania autobusu. Również jeśli chodzi o wózki dziecięce - bez przyklęku wystarczy przechylić wózek tak by przednie koła oparły się na progu, co większości młodym mamom nie stwarza problemu. Już sam fakt funkcjonowania w naszym mieście autobusów niskopodłogowych jest znacznym ułatwieniem w przemieszczaniu się dla pasażerów z ograniczeniami ruchowymi, sprawia że o wiele sprawniej następuje wymiana pasażerów na przystankach zarówno z korzyścią dla komfortu pasażerów jak i dla punktualności kursowania autobusów. Dla porównania wystarczy wspomnieć dawne czasy, gdy autobus komunikacji miejskiej był w zasadzie nieosiągalny dla osoby na wózku inwalidzkim bez pomocy co najmniej dwóch osiłków. Dawniej zamiar dostania się do autobusu z wózkiem dziecięcym wymagał już na przystanku aby nawiązać przelotną znajomość w celu uzyskania pomocy w dostaniu się z wózkiem do autobusu. Podobnie po znalezieniu się w środku trzeba było się już rozglądać za przyjazną twarzą, która ów wózek pomoże potem wystawić. Kiedyś to była normalna rzeczywistość, żyliśmy z tym i nikomu to nie przeszkadzało. Utrudnienia te były wpisane w korzystanie z komunikacji miejskiej. Jednak różnice najbardziej widać dziś, gdy oba rodzaje pojazdów równocześnie funkcjonują w komunikacji. Wobec sukcesywnych zakupów taboru niskopodłogowego, stare wyeksploatowane autobusy będą znikać z krajobrazu naszego miasta. Pasażerowie stracą kolejny pretekst do integrowania się i zapisywania w pamięci dobrych uczynków..;)
Dodał: Kozik
|